transition of a tradition
Są takie drobne różnice, które dodają smaku zwykłym rzeczom.
Jest sobie Śląsk i Zagłębie. W Zagłębiu jakiś dzień czy dwa przed ślubem stawia się koronę, znaczy stroi wejście czy bramę do domu pani młodej. Na Śląsku trzaska się porcelanę (filiżanki, talerzyki, kible, umywalki…) pod drzwiami młodej.
Obie tradycje sprowadzają się do jednego, młodzi mają obowiązek polać, ergo, impreza.
Kumpel się żenił, a że i on i ona są zagłębiacy dali znać (o naiwni!) kiedy stawiają koronę. Po czym poszło spontanem, miało być piwo po pracy, była szybka rundka ekipą po porcelanę do mieszkania kumpeli, wpakowanie się w dwa samochody, jazda przez zadupia, problemy z gps, dotarcie na miejsce.
No i się działo ;)
mecz, handmade i inne takie
Wczorajsze oglądanie meczu było chyba najzabawniejszym jakie w życiu przeżyłam, szkoda tylko że wynik tego nie odzwierciedlił…
Siedzieliśmy w pracy, więc zostawało nam jedynie śledzenie tabelek na livescore i słuchanie komentatora z radiowej jedynki. Swoją drogą nie wiem skąd on brał te metafory, ale szło się popłakać ze śmiechu. W pewnym momencie zauważyliśmy, że przecież ludzie w drugim skrzydle budynku oglądają mecz na plazmie, jeden telefon “ej chłopaki, podnieście żaluzje” i mamy też obraz. Czasem aparat w komórce się przydaje przy takich akcjach ;)


Wreszcie mam trochę czasu na przyjemności, więc powyciągałam moje zabawki i powstało pod oknem stanowisko produkcji kolczyków ;)

















1 komentarz