zza biurka i nie tylko
Popołudniówki mają swoje plusy.
Wprawdzie do domu wracam dopiero po północy, ale jakoś tak luźniej jest w robocie i często ludzi chwyta głupawana ganianie się po piętrze i rzucanie piłeczkami z profil lingua, udawanie terrorystów, czy wspólne bieganie z aparatami z kolegami z innych desków :P Ot taka mnie refleksja naszła przy przeglądaniu zdjęć które w różnych momentach zrobiłamw robocie, część jeszcze z 12, część już z 13 piętra.













7 komentarzy
Wystawa w Cogitaturze
Troyek i Anitka zorganizowali digartową wystawę w Katowicach. Nicto, że osoby które znam lub w ogóle kojarzę mogłam na palcach policzyć ;)
jakkolwiek do przodu
Tak jakoś dni się toczą.
Rano na uczelnię, potem do pracy, są dni gdy wychodzę z domu po 6, a wracam o północy.
