walka z niechciejem
Czasem to się zastanawiam, dlaczego ja nie potrafię jakoś przeprogramować swojego myślenia, żeby do pewnych rzeczy podchodzić jak większość ludzi, po cwaniacku, po najmniejszej linii oporu, tak żeby jak najmniej się narobić, a właściwie żeby ktoś zrobił za ciebie, a ty się po chamsku podpiszesz.
Tak mi się dzisiaj pomyślało jak w kuchni, gotując sobie wymarzoną brokułową, spoglądałam na karmnik.
just another day, and another
Koncert dla Marnego wyszedł świetnie. Udało się uzbierać ponad 3 tysiące, a w trakcie imprezy przez klub przewinęło się około 400 osób. Wprawdzie nasz sklepik dużej popularności nie miał, ale i tak efekty całej akcji przerosły oczekiwania. Pozostaje tylko utrzymać poziom i drzeć do przodu. To budujące jest kiedy można się przekonać że ludzie jednak bywają w porządku, że zdarza im się chęć pomocy, a nie tylko ciągle patrzą komu by tu dowalić.