mecz, handmade i inne takie
Wczorajsze oglądanie meczu było chyba najzabawniejszym jakie w życiu przeżyłam, szkoda tylko że wynik tego nie odzwierciedlił…
Siedzieliśmy w pracy, więc zostawało nam jedynie śledzenie tabelek na livescore i słuchanie komentatora z radiowej jedynki. Swoją drogą nie wiem skąd on brał te metafory, ale szło się popłakać ze śmiechu. W pewnym momencie zauważyliśmy, że przecież ludzie w drugim skrzydle budynku oglądają mecz na plazmie, jeden telefon “ej chłopaki, podnieście żaluzje” i mamy też obraz. Czasem aparat w komórce się przydaje przy takich akcjach ;)


Wreszcie mam trochę czasu na przyjemności, więc powyciągałam moje zabawki i powstało pod oknem stanowisko produkcji kolczyków ;)



znów do przodu

Ostatnio Konrad pytał czy zapomniałam że mam bloga. Nie zapomniałam, ale albo nie miałam czasu żeby tu w ogóle zajrzeć, albo nie miałam co napisać. Bo tak zauważyłam jest, że im więcej mam na głowie, im więcej się dzieje, tym mniej mam do powiedzenia. (więcej…)
2 komentarzy