it can’t be that cold

buszując w Wierchomli

Opublikowany w ekipa, impreza, travel przez redrain w dniu styczeń 3, 2008

Się tradycyjnie wybraliśmy okołosylwestrowo na narty. W tym roku padło na Wierchomlę.

Nie ma co się rozpisywać, mimo że dziura, to narciarsko można się nieźle wyszaleć, super stoki, permanentne naśnieżanie, trochę tłoczno, ale na tyle fajne trasy, że się ten tłum rozłożył.
No i oczywiście jak się jedzie z takimi ludźmi to wyjazd musi być udany :) Tradycja grzańców i szarlotki na stoku, prześciganie się w bekaniu, babskie wino (Fronci mnie trochę popsuła ;)), codzienne pukanie do drzwi o 6 rano z hasłem “idziemy jeździć?!”, przepychanie się przez szkółki narciarskie, marznięcie na wyciągu, połamane kijki i mnóstwo śmiechu. Jak ja uwielbiam takie wyjazdy :D

Odpowiedzi: 3

Subscribe to comments with RSS.

  1. MeinIgel said, on styczeń 3, 2008 at 11:28 pm

    bo fronci to taka psuja jest :D

  2. konradj said, on styczeń 4, 2008 at 4:00 am

    haha :)

    szroni…

  3. fronci said, on czerwiec 18, 2008 at 9:28 pm

    a bo fronci lubi psuc :D czasem :D
    i pukac o 6 rano do drzwi :D
    mmuuuahahahaa :D
    :*


Dodaj komentarz