autobusowo
Kiedyś chyba napiszę książkę o moich przygodach w autobusach…

W sobotę rano wracam z nocki autobusem w okolicach 8 rano, wszyscy śnięci, snują się jak zombie po Katosach, w busie pustki, usadowiłam się jak zwykle w strategicznym do spania miejscu i kimam. W końcu godzinę w autobusie trzeba jakoś spożytkować.
W pewnym momencie ktoś z całej siły uderzył w siedzenie przede mną, otwieram oczy a tak stoi facet, na oko niewiele starszy ode mnie, choć mogę się mylić, bo taki żulowaty trochę z wyglądu, nieporządnie ubrany, nieobecny wzrok, ślina mu cieknie jakby przed chwilą wymiotował… Patrzy się na mnie i coś mówi, przez słuchawki nie słyszałam co. Odwrócił się i usiadł kilka miejsc dalej, na przegubie autobusu.
Myślę, no pięknie się zaczyna, ale śpię dalej. Nie minęło 10 minut jak czuję, że ktoś mnie szturcha. Otwieram oczy, a tam on.
Stoi nade mną, wlepia we mnie szeroko otwarte oczy, z jednej strony totalnie czymś zamulone, a z drugiej śmiertelnie poważne. Myślę sobie, no pięknie, teraz chwila prawdy, albo złodziej albo zboczeniec. Wyciągam słuchawkę z ucha, a on dalej wlepia we mnie te swoje oczy i mówi, a właściwie bełkocze:
“Ja zaraz wysiadam, teraz już będziesz musiała radzić sobie sama”
Kopara opadła mi na ziemię i poturlała się w nieznanym kierunku. Zamurowało mnie tak, że chyba przez dwa przystanki gapiłam się w autobusowe drzwi…
A reszta busa tradycyjnie, albo śpi albo pije VIPa z Biedronki… Jak gdyby nic nie widzieli, nic nie słyszeli.

Czasem się zastanawiam, czy to ja mam coś z głową, czy to świat jest taki pokręcony…
No tak, jak facet to albo złodziej albo zboczeniec, co innego z kobietami.
Ja bym wysiadł :)
To się nazywa miłe zaskoczenie ;-).
Zdecydowanie masz coś z głową, redrain…co nie zmienia faktu że świat jest pokręcony…jak piorun na parasolce…;)
normalnie jak matrix :]
Fajne autobusowe przygody xD
Pozdro!
lol :D