o 6 rano w półśnie
O niezdrowo wczesnych porach dnia świat jest inny.

Od dwóch tygodni zapierniczam na 7 rano do pracy, wstaję po 5, zabieram się z ojcem samochodem do połowy drogi, po czym czekam na busa w Świętochłowicach na jakimś zadupiu.
Za każdym razem ci sami ludzie, tak samo jak ja zaspani, nawet nie chce im się jak zwykle narzekać na życie, tak jak ja chcą jednego, po prostu spać…





I tak sobie myślę codziennie, że z jednej strony człowiek zabija swoje zwoje mózgowe nad pompatycznym dumaniem nad sensem życia, wyimaginowanymi problemami egzystencjalnymi i innym szitem, a tak właściwie to tylko brnie dalej i dalej, byle się wyspać, byle mieć spokój, byle wreszcie odbębnić swoje…
Nie lubię kiedy chwytają mnie takie nastroje…
jak by nie było…prędzej czy później każdy się wyśpi…byle tylko za dużo nie przegapić…
jest późno więc dobranoc po raz kolejny…
kuwa. tel mi ebaryt. od paru tygodni mam wrazenie jakby ktos wzial moje zwoje i zagral nimi w ping ponga.
nie no… chcialem isc spac a Ty mnie zdołowałas wzbudzajac poczucie przecietnosci we mnie :D